Wybierz język

Polish

Down Icon

Wybierz kraj

Italy

Down Icon

Cuadrado się nie poddaje: „W Pizie stoję przed podwójnym wyzwaniem: utrzymaniem się w lidze i powołaniem na Mistrzostwa Świata”.

Cuadrado się nie poddaje: „W Pizie stoję przed podwójnym wyzwaniem: utrzymaniem się w lidze i powołaniem na Mistrzostwa Świata”.

Drybling to sztuka. A także forma buntu przeciwko ustalonemu porządkowi. Drybluję od dziecka; celowanie w mężczyznę to kwestia instynktu. Jako dziecko bawiłem się wszędzie: w szkole, na plaży, na boisku, w parku. I zawsze dryblowałem, wszędzie. Kopałem wszystko, co znalazłem na boisku, a co dwadzieścia dni mama musiała kupować mi nowe buty”. Juan Cuadrado wciąż lubi oszukiwać przeciwników swoim nieomylnym zwodem, który wciąż wysyła pokolenia obrońców na ławkę. Kolumbijczyk oszukuje też swój wiek: w wieku 37 lat jego energia i talent wciąż przypominają te z jego szczęśliwszych dni, pełnych mistrzostw, sprintów, dośrodkowań i okazjonalnych, pięknych, ciężkich bramek. Po sezonach w Lidze Mistrzów Cuadrado wybrał inne wyzwanie w Pizie: „Mam dwa cele: utrzymanie się w lidze i powołanie na Mistrzostwa Świata. Mogę być przydatny zarówno dla Pizy, jak i dla Kolumbii, dzięki mojemu doświadczeniu i umiejętnościom. Nadal gram dla emocji, jakie daje mi piłka nożna, dla pasji i miłości, jaką czuję do tego sportu”.

Juan, co możesz dać Pizie?

„Dużo, niezależnie od rozegranych minut: dośrodkowania, dryblingi, asysty. Czuję ogromną siłę. A w szatni mogę pomóc młodym zawodnikom, którzy nie znają Serie A. To niezwykła grupa, wszyscy zmierzają razem w tym samym kierunku”.

Jak Gilardino ją przekonał?

„Przedstawił mi projekt i powiedział, że potrzebuje mnie na boisku i poza nim. Niewiele mi zajęło, żeby przyjąć ofertę”.

Co było pierwszą rzeczą, jaką powiedział w szatni?

„Grać z radością. Mamy niepowtarzalną okazję, by zrobić to, co robiliśmy jako dzieci i marzyliśmy o wyjściu na boisko na najpiękniejszych stadionach, mierząc się z najsilniejszymi przeciwnikami. Cóż, sytuacja jest taka sama. Jako młody człowiek nie mogłem się doczekać, by zmierzyć się z wielkimi klubami: emocje, adrenalina… I w Bergamo zobaczyłem dokładnie to: chęć dania z siebie wszystkiego przeciwko bardzo silnej drużynie, cieszenia się chwilą z determinacją, by osiągnąć wynik. Z Romą będzie jeszcze trudniej, ale nasi kibice będą nas motywować. Jak zawsze, sześć lub siedem drużyn będzie walczyć do końca o uniknięcie spadku i damy radę”.

Czy kwalifikujesz się do startu?

„Kiedy przyjechałem, drużyna kończyła przygotowania. Jestem w 70% formy, ale jestem gotowy grać tak długo, jak będzie trzeba: 45 minut, 60, aż zabraknie mi sił”. Czy myśli, że zagra u boku syna Buffona? „Niesamowite, co? Jak te lata mijają. Louis pokazał mi zdjęcie zrobione, kiedy grałem w Turynie z Gigim, a on był wtedy bardzo młody”.

A tak przy okazji, co sądzisz o Louisie Thomasie? Czy on jest skrzydłowym, tak jak ty?

„Widzę go raczej jako napastnika, ponieważ potrafi utrzymać się przy piłce i walczyć z obrońcami. Bardzo go lubię; ma wiele do poprawienia: to, czy stanie się świetnym piłkarzem, zależy głównie od niego”. Ty, Modrić, De Bruyne i inni też.

Czy Serie A to mistrzostwa dla starych facetów?

„To liga, która przede wszystkim wierzy w wartość doświadczonych zawodników i w to, jak wiele mogą wnieść do drużyny. Włochy to mój drugi dom; w 2011 roku sprowadziłem tu nawet mamę i siostrę. Uwielbiamy tu wszystko. Wrócimy do Kolumbii latem”.

Czy połączenie dryblingu i asysty jest lepsze od gola?

„Zawsze gol: niesamowite uczucie. Ale to połączenie też jest piękne, co?”

Piza jest jego siódmą włoską drużyną. Zakończmy refleksją na temat każdej z sześciu najlepszych drużyn.

W Udine było zimno, ale to było świetne miejsce na początek. W Lecce pamiętam radość ze strzelenia mojego pierwszego gola w Serie A: moment, na który czekałem, odkąd marzyłem o grze w Europie. Chodziłem na zakupy na targu, a oni obsypywali mnie prezentami. Podobne ciepło odnalazłem we Florencji: w fioletowej koszulce dosłownie eksplodowałem. Juve to moja ulubiona drużyna: w Turynie zdobyłem tak wiele, tam urodziły się moje dzieci. Niektórzy kibice wygwizdali mnie za dołączenie do Interu, ale chciałem i mogłem zostać. Nagle klub ogłosił w mediach społecznościowych, że nie przedłużą mi kontraktu. Byłem rozczarowany: mogli do mnie zadzwonić i powiedzieć. Ale ludzie mnie zrozumieli i kochali: moja mama mieszka w Turynie i kiedy ją odwiedzam, kibice Juve serdecznie mnie witają. Poszedłem do Interu, żeby pozostać na najwyższym poziomie, ale grałem tak mało z powodu kontuzji. ​​I wreszcie Atalanta: bardzo dobrze dogadywałem się z klubem, trenerem i kibicami. Teraz chcę przynieść uśmiech i radość mieszkańcom Pizy.

La Gazzetta dello Sport

La Gazzetta dello Sport

Podobne wiadomości

Wszystkie wiadomości
Animated ArrowAnimated ArrowAnimated Arrow